Jak nauczyć się, przeżywania złości?
Złość jest naturalnym i potrzebnym uczuciem, które pełni ważną rolę w rozwoju emocjonalnym dziecka. Pomaga rozładować napięcie, wyrazić siebie i stawiać granice. My, dorośli bardzo chcemy nauczyć dzieci radzić sobie ze złością. Bo temat złości jest trudny. Tylko co znaczy „radzić sobie”? Czy mówiąc to, chcielibyśmy aby dziecko przestało się złościć? Zazwyczaj tak właśnie jest. Marzymy o dzieciach, które będą łagodne, będą jasno mówiły, czego chcą, i spokojnie czekały na swoją kolej. Tymczasem nam samym bardzo trudno jest poradzić sobie ze złością – albo przerzucamy winę za nią na kogoś drugiego, chętnie na dziecko, albo przełykamy ją i chowamy do wewnątrz lub wyrzucamy w gniewie na innych.
Marshall B. Rosenberg, twórca Porozumienia bez Przemocy (NVC) nazwał złość „dzwonkiem alarmowym”, sygnałem, że nasza ważna potrzeba nie została zaspokojona. Że nasze granice zostały przekroczone. Że zgodziliśmy się na coś, czego nie chcemy. Albo że wydaje nam się, że nikt nie słyszy nas tak, jak tego chcemy.
Złość dodatkowo lubi stres, pośpiech, poranne wychodzenie z domu, zmęczenie. Lubi też wstyd i te momenty, w których wydaje nam się, że jesteśmy sami, odłączeni od innych, porzuceni lub wykluczeni. Albo obawiamy się tego. Jak wtedy, gdy – często nieświadomie – robimy coś, by inne osoby (sąsiedzi, rodzina) patrzyły na nas z akceptacją, a nie potępieniem.
Złość zatem jest skomplikowana i ma wiele pięter. Pewne jest jedno – przypomina o tych bardzo ważnych dla nas rzeczach: że warto odpocząć, że chcemy być widziani i słyszani, że chcemy przynależeć do grupy, że lubimy akceptację, że cenimy swoje granice, że ważny jest dla nas szacunek…
Do tych potrzeb trudno dotrzeć, są skryte głębiej niż szalejące emocje i potrzebujemy chwili wnikliwości, by móc je zauważyć. Na powierzchni są emocje, z których trudno się wybić.
Każdy z nas może zacząć od wzięcia odpowiedzialności za swoją złość i zastanowić się, czy to faktycznie „ktoś” nas złości? Dopóki mówimy i myślimy, że ktoś nas złości, oddajemy mu odpowiedzialność i sprawczość. Trudno coś zdziałać w takim stanie, bo „to przecież on powinien coś zrobić”.
Pokażmy dziecku, że każdy z nas sam odpowiada za swoją złość i w ogóle za wszystkie uczucia. Że wskazują nam one drogę do potrzeb, naszych ważnych życiowych jakości.
Powinniśmy uzbroić się w cierpliwość ponieważ dzieci w czasie rozwoju będą przechodziły przez kilka etapów wyrażania złości: może wyrzucać ją na kogoś lub na coś (gryźć, szczypać, pluć albo kopać ściany i trzaskać drzwiami), może krzyczeć, wyzywać (“nie kocham cię”, „ jesteś głupi”, “głupi stół”, “idź sobie”), aż wreszcie może nauczyć się transformować swoją złość, rozpoznawać, co się pod nią kryje, o czym mu ona mówi. Będzie mu łatwiej, gdy dorośli pokażą mu na swoim przykładzie, jak to robić. Gdy sami będą umieli zaopiekować się sobą, ale też dzieckiem w jego przeżywaniu złości. Gdy pomogą mu ustalić, o co mu chodzi – jaka ważna potrzeba nie jest zaspokojona. I gdy pomogą mu o nią zadbać.
Na tym polega transformacja złości – narzędzie NVC (Porozumienia bez Przemocy), które umożliwia zrozumienie, co naprawdę kryje się pod złością. Warto usłyszeć i zauważyć wszystkie myśli, które nakręcamy w swojej głowie: o tym, że ktoś coś powinien, że musi, że nie wolno, że dzieci wejdą na głowę, że sobie nie poradzi itd. Bywa tego sporo. Myśli się nakręcają, więc warto je zatrzymać i każdą z nich przełożyć na naszą potrzebę – bezpieczeństwa, szacunku, jasności, zrozumienia, odpoczynku, bycia wziętym pod uwagę albo inne, które w tym momencie najgłośniej do nas mówią. Dopiero gdy znajdziemy i nazwiemy potrzeby, możemy określić, jakie uczucia kryją się pod złością: smutek, żal, frustracja czy inne – i jak możemy zadbać o zaspokojenie tej potrzeby.
Transformowanie złości przynosi rodzicom wiele spokoju, a dzieciom – wiele nauki. Warto to robić, bo można zaoszczędzić naprawdę dużo energii!
Opracowała: Ewa Więckowska
Bibliografia:
- K. Dworaczyk, Minimediacje z dziećmi.
- W. Kindle Hodson, S. Hart, Szanujący rodzice, szanujące dzieci.
- M.B.Rosenberg, Porozumienie bez przemocy.




